No cóż, właśnie skończyłem kasować notki, pozostawiam na blogu tylko te ,do których jestem "przywiązany" z różnych takich owakich tam względów, lub je uważam za wystarczająco ważne.
Przykro mi tylko, i tu wszystkich przepraszam, że tym samym zniknęły Wasze komentarze, ale innego sposobu nie ma (uwaga dla innych - w przypadku ukrycia bloga, niestety nie działa żaden program archiwizacji; tzn program działa, tylko notki są niedostępne z powodu blokady,tak że proszę nie liczyć na zachowanie ich w archiwum..)
I aby uniknąć zarzutów czemu nie zlikwiduję konta w całości - otóż dlatego, że wiem ze 100% pewnością, że minutę po likwidacji mój nick byłby albo wykorzystany przez kogoś "odpowiedniego",albo zablokowany do wykorzystania..., a a takiej satysfakcji nie dam na pewno żadnej mendzie !
Dlatego konto fizycznie pozostaje , a skoro tak wyszło to i pozostawiam te wspomniane kilka notek.
No i to by było na tyle...



Tak sie składa, że zawodowo zajmuję sie wdrażaniem systemów teleinformatycznych (w tym cyfrowych central telefonicznych) i mogę od strony technicznej, poddać analizie to co zostało ujawnione na stronach MSZ w ostatnich dniach.
Co dziś wiemy w sprawie nagranych czy nie nagranych rozmów Sikorskiego 10 kwietnia 2010 roku. Z jego słów wynika, że np. rozmowa z Bahrem nie nagrała się, bo rozmawiali przez telefony komórkowe.
Jedynie ostatnia część tego zdania jest prawdziwa. Faktycznie obaj w rękach mieli telefony komórkowe. Czy to wyklucza nagranie tej rozmowy?
Gdyby dzwonili bezpośrednio do siebie Sikorski do Bahra, Bahr do Sikorskiego, takiego nagrania nie powinno być (chyba, że któryś z nich nagrywałby rozmowę w telefonie).
Tyle, że ich rozmowa odbyła się za pośrednictwem Centrum Operacyjnego MSZ (swiadczą o tym rozmowy opublikowane w piątek). To pracownik CO połączył, poprzez centralę MSZ obu panów. Żeby nie zaciemniać napiszę w skrócie: pakiety głosowe (czyli ich rozmowa) przechodziły przez centralę i system Centrum Operacyjnego.
Centrum Operacyjne MSZ z zasadynagrywa wszystkie rozmowy, które przechodza przez jego system. Nie ma tak, że jedna rozmowa jest nagrywana, a inna nie. Wszystko jak leci jest archiwizowane. To nie sextelefon gdzie ktoś sobie "po-ble-bla", ale ważna komórka łącznośći Ministerstwa Spraw Zagranicznych!
Dochodzimy też do kolejnej konkluzji. Chwilę po rozmowie z Bahrem pracownik CO przez pomyłkę dzwoni do Jarosława Kaczyńskiego (nie zapamiętał, lub nie wiedział, że Sikorski już rozmawiał z Jarosławem). Zdradek jest zaskoczony, ale mówi w końcu "Okay" i prosi o połączenie. Jest to tzw. druga rozmowa Kaczyński-Sikorski 10 kwietnia 2010 roku i zgodnie z procedurami CO MSZ została nagrana.
Generalnie w tym i w innych dniach przed i po, az do dziś, każda rozmowa czy to ministrów, premiera, prezydenta są nagrywane jeżeli tylko - podkreślam to "tylko"!- przechodza przez centralę i system CO MSZ.
Napisałem tę informację dla tych z Was, którzy macie dojścia do Rzeczpospolitej, Gazety Polskiej, byście zainteresowali tym wątkiem znajomych dziennikarzy. Łatwo można wykazać, że Sikorski kłamie, oraz że nagrały się jego rozmowy z Bahrem i druga z Kaczyńskim i wiele innych w tym dramatycznym dniu.
Pytanie jest tylko jedno: czy sie zachowały? Tu przewrotnie dodam do tytułu notki - "CZY"? To jest pytanie najważniejsze. Bo, że istniały - jako człowiek znający te systemy - nie mam żadnych wątpliwości